Łukasz Łukasiewicz, SwipBox Polska: E-commerce musi się liczyć z trudnościami

C

12-03-2020


Niemal każdy sektor światowej gospodarki odczuwa skutki biznesowe związane z koronawirusem, czyli COVID-19. Zauważalne są nie tylko gwałtowne spadki na giełdach, których efektem jest między innymi wstrzymanie importu oraz eksportu do rejonów najbardziej zagrożonych. Nawet tak silny i dynamiczny obszar, jakim bez wątpienia jest e-commerce, także musi przygotować się na zupełnie nowe wyzwania.

Epidemia rozprzestrzenia się po całej kuli ziemskiej w iście zawrotnym tempie. Zagrożenie dla życia to jedno, ale uwagę przykuwają też negatywne skutki dla kondycji sprzedaży internetowej. Rynek zmaga się z zakłóceniami logistycznymi, a w konsekwencji z niedoborem produktów. Import z krajów azjatyckich w głównej mierze został zablokowany, mimo że wiele firm już dawno uruchomiło procesy produkcyjne zorientowane na nadchodzący sezon wiosenny. W dobie zagrożenia konsumenci zdecydowanie więcej czasu spędzają w domach, a co za tym idzie mogą poświęcić się e-handlowi. Mimo to wzrost tendencji zakupowych w tym obszarze stanowi olbrzymie wyzwanie logistyczne.

Korzyści i zagrożenia

Wybuch koronawirusa sprawił, że odnotowano znaczące wzrosty w zakresie produktów wspierających ochronę przed zakażeniem. Wystarczy wspomnieć o lekach, środkach dezynfekcji czy suplementach na odporność organizmu. W ujęciu globalnym, wirus jeszcze bardziej napędził sprzedaż internetową kosztem zakupów w sklepach stacjonarnych, lecz w parze z biznesowymi korzyściami idą również realne zagrożenia.

Branża logistyczna jest zbudowana na bardzo trwałych fundamentach. Działania operacyjne ulegają jednak nagłym, dynamicznym zmianom, co w całym sektorze uruchamia procesy, na które trudno się przygotować. Nie każdy sklep internetowy też na tym zyskuje. Wszystko zależy od kategorii towarów. Niektóre produkty w Chinach odnotowały niebywałe wzrosty na poziomie kilkuset procent. Ich przeciwieństwem są te szybko zbywalne. Dla przykładu, żywność jest wytwarzana lokalnie, dlatego łatwo zaspokoić na nią popyt.

Handel internetowy kwitnie, lecz sam proces dostawy jest na tyle złożony, że trudno mówić o naturalnej dynamice wzrostu. Wiele fabryk stanęło w miejscu, drogi są zablokowane, logistyka cierpi, a pracownicy pracują krócej lub zdalnie, o ile to w ogóle to możliwe. Część firm eventowych już zapowiedziała, że skutki koronawirusa mogą być dla nich na tyle dotkliwe, że będą zmuszone zamknąć swoją działalność.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Są też inne trudności. Część firm kurierskich zaczyna weryfikować, czy klient, odbiorca przesyłki, jest objęty kwarantanną. Tak więc jest ryzyko, że w przypadku możliwości zarażenia, paczka nie zostanie doręczona. Kurierzy odwiedzają dziennie przynajmniej kilkadziesiąt osób, a to wprost przekłada się na zwiększone zagrożenie rozprzestrzenianiem się wirusa. W tej sytuacji istotną rolę odgrywają automaty do odbioru przesyłek, bez konieczności spotkania twarzą w twarz. Automaty to rozwiązanie, które zyskuje w dobie kryzysu, jest nie tylko bezpieczniejsze, lecz także bardziej ekonomiczne.

Agencja Reuters już kilka tygodni temu informowała o potencjalnych problemach największych firm kurierskich, wynikających z szerzenia się epidemii. Najsilniej odczuwają je mieszkańcy Chin i Włoch, ale sytuacja jest dynamiczna i bardzo rozwojowa. Sam biznes ewidentnie złapał zadyszkę. Specyfika pracy kurierów wymusza zastosowanie właściwych zabezpieczeń i to wszystko niemal natychmiast, w bardzo krótkim czasie.

 

Zobacz także

C

Najnowszy numer

C
TSL Biznes 04/2021
Truck & Van 03/2021

Zapisz się do newslettera

C

Czytaj TSL biznes za darmo! Zapisz się do newslettera.

C